Okazuje się, że dla dziecka ważniejsze staje się, co mówi jego idol, niż rodzic. 2014 Wychowanie dziecka we współczesnej rodzinie, Rodzina w nurcie współczesnych przemian,
Święty Paweł w zwięzłych słowach tłumaczy, że dobre wychowanie polega na utrzymywaniu karności i napominaniu: „Wychowujcie je w karności, napominając, jak [chce] Pan” (Ef 6, 4). Matthew Cua / CC Dobrzy rodzice powinni nie tylko wpoić dzieciom podstawowe prawdy, lecz także nauczyć je porannej modlitwy, aby dziękowały Bogu za to, że przeżyły kolejną noc, ofiarowywały Mu działania i udręki całego dnia oraz prosiły Jezusa i Najświętszą Maryję o ochronę przed wszelkimi grzechami. Jako karność należy rozumieć troskę o dobre obyczaje dzieci. Trzeba nauczyć je, jak dobrze żyć – zarówno słowem, jak i przykładem. Słowa są sprawą wielkiej wagi. Dobry ojciec powinien często rozmawiać z dziećmi i wpajać im świętą bojaźń Bożą. Tak czynił św. Tobiasz, który uczył swojego syna Tobiasza bogobojności i wystrzegania się grzechu (por. Tb 1, 10, Wlg). W Księdze Przysłów czytamy, że dobrze wyuczony syn jest dla ojca radością i pociechą: „Karć syna, a zapewni ci spokój i sprawi radość twej duszy” (Prz 29, 17). Dobrze wyuczony syn jest więc dla ojca pociechą, niedouczony zaś – źródłem zgryzot, bo kto się nie nauczył, jak dobrze żyć, ten będzie wiódł złe życie. Cantipatrano opowiada, jak w roku 1248 pewien niedouczony ksiądz został poproszony o zabranie głosu na synodzie. Kiedy w wielkim wzburzeniu przygotowywał się do występu, zły duch ukazał się i polecił mu wygłosić następującą przemowę: „Rektorzy mroków piekielnych kłaniają się rektorom parafii i dziękują im za niedbałość w nauczaniu ludu, z niedouczenia bowiem często rodzi się złe życie i wieczne potępienie”. To samo dotyczy niedbałych ojców. Rodzice powinni uczyć swoich potomków przede wszystkim podstaw wiary, a szczególnie czterech głównych tajemnic, to znaczy: 1. że jest jeden Bóg, Stworzyciel I Pan wszystkich rzeczy; 2. Bóg po wieczność nagradza prawych rajem, a występnych wtrąca do piekieł; 3. tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, czyli że Bóg jest w trzech Osobach, lecz zarazem jeden, ponieważ wszystkie Trzy Osoby mają tę samą naturę; 4. tajemnicy wcielenia Słowa Bożego, Syna Boga Ojca, który narodził się z Maryi Dziewicy, został umęczony i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Czy gdyby jakiś ojciec albo matka powiedzieli: „Te sprawy nie są mi wiadome”, moglibyśmy ich usprawiedliwić? Nie moglibyśmy, ponieważ grzechu nie można usprawiedliwiać innym grzechem. Macie obowiązek wiedzieć o pewnych rzeczach i przekazywać tę wiedzę swoim potomkom – albo przynajmniej posyłać ich na zajęcia z katechizmu. Przykro jest widzieć, że tak wielu rodziców, którzy nie potrafią nauczyć dzieci choćby podstaw wiary, nie posyła ich w dni świąteczne na katechizm, ale zleca sprawunki czy jakieś inne, mało istotne zadania. Wszedłszy w dorosły wiek, takie osoby nie wiedzą, co oznacza grzech śmiertelny, piekło ani wieczność! Nie znają też takich modlitw jak Wierzę w Boga Ojca, Ojcze nasz czy Zdrowaś, Maryjo, których nieznajomość jest dla chrześcijanina ciężkim grzechem. Dobrzy rodzice powinni nie tylko wpoić dzieciom te podstawowe prawdy, lecz także nauczyć je porannej modlitwy, aby wstawszy z łóżka, dziękowały Bogu za to, że przeżyły kolejną noc, ofiarowywały Mu działania i udręki całego dnia oraz prosiły Jezusa i Najświętszą Maryję o ochronę przed wszelkimi grzechami. Każdego wieczora dobrze jest zrobić rachunek sumienia i odmówić akt żalu, z kolei za dnia należy pamiętać o chrześcijańskich aktach wiary, nadziei i miłości, odmówić różaniec i nawiedzić Najświętszy Sakrament. Niektórzy dobrzy ojcowie codziennie przez pół godziny odprawiają w domu z dziećmi modlitwę myślną i czytają z nimi księgi medytacji. Duch Święty napomina: „Masz dzieci? Wychowuj je, zginaj im karki od młodości!” (Syr 7, 23). Postarajcie się, aby wasze dzieci od najmłodszych lat wyrobiły w sobie dobre nawyki, a zobaczycie, że jako dorośli ludzie będą je z łatwością praktykować. Nauczcie je co osiem dni spowiadać się i przystępować do Komunii Świętej... * Powyższy tekst jest fragmentem książki "Reguły życia chrześcijanina. Wraz z dwoma kazaniami". Autor: św. Alfons Maria de Liguori. Wydawnictwo: Esprit.

Naj: Pojawienie się nowego mężczyzny u boku mamy to dla dziecka rewolucja? Zuzanna Celmer.: Tak, bo każda rodzina ma swoje reguły i zwyczaje, np. spacer w piątek, kino w sobotę, a tu nagle

Najlepsza odpowiedź Nie mam teściowej,ale podobny problem jest u mnie w z rodzicami i dziadkami. Rodzice się denerwują, bo zawsze musi wtrącać sie do wszystkiego babcia. Zawsze musi wiedzieć gdzie idę, ugotować mi obiad , wchodzić do mojego pokoju i robić mi porządek :( Kiedy pytam o coś rodziców ona odpowiada pierwsza i dziwi się potem dlaczego tata się złości. Żadne argumnty nie pomagają , bo na koniec mówi , że jest moją babcią i ma prawo mi pomagać. Tak więc u mnie w domu stosunki między moją babcią , teściową mojego taty sa bardzo oczywiście jest różnie. Często teściowe sa w porządku i pomagają kiedy trzeba , a nie wtrącają sie do wszystkiego . Odpowiedzi Nie mam jeszcze dziecka, ale moja przyszła teściowa jest wspaniałą osobą, wie że My już jesteśmi dorośli, szanuje mnie, i wątpie czy bardzo by ingerowała w wychowywanie nazych przyszłych pociech... wie że jakby co to przyjdziemy do niej :) EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 07:50 Teściowa się nie wrąca,bo nie mam teściowej,ale mama moja czasami wyraża głośniej swoje sama instynktownie wie jak się zająć teściowe i babcie zrazem przecież lepiej tego przejmuj się tym,musisz nauczyć się kompromisów,ale nie wściekaj się na teściową,one zawsze chcą dobrze...:) blocked odpowiedział(a) o 10:05 Wtrącała nagminnie ale już mam ten problem z głowy. Ten koszmar na szczęście nie wróci. blocked odpowiedział(a) o 10:06 Jeszcze nie urodziłam ale jak znam mamę mojego chłopaka to zapewne się będzie wtrącać. A moja mama ciągle mi powtarza "tylko nie pozwól sobą rządzić teściowej"Dlatego też nie będziemy mieszkać z jego mamą. Niebawem się wyprowadzimy do własnego mieszkanie. Na pewno nie dam się nikomu wtrącać. Będę pewnie prosić o pomoc ale nie pozwolę sobie wieść na głowę. ;) Anahit odpowiedział(a) o 23:00 Kiedyś się wtrącała a teraz już mniej wiadomo wkurzające to jest jak ktoś Ci mówi co masz robić a szczególnie teściowa moje dziecko więc to jest moja sprawa jak je wychowuje itp Xamila odpowiedział(a) o 21:08 Nie ukrywam nie mam wspaniałej teściowej jaką tylko można sobie wyobrazić tylko marudną dziwną mamy również dziecka jednak miejmy nadzieję iż to za niedługo się pewno nie dałabym sobą kierować co mam robić, jak, co kupić dziecku co nie etc. a wiem że jeśli pojawiłoby się w tym domu dziecko tak by właśnie tym urok ma co strzępić kobieta wie co jest dla dziecka najlepsze a nie starsza "pani".To samo mam ze swoją ... tylko w rozkazywaniu i rozplanowaniu obowiązków domowych grr... :-/ blocked odpowiedział(a) o 22:22 Nie mam teściowej,chyba całe zapytaj już o tym przyznam, że mój były miał wspaniałą się, że pomimo głupoty swojego syna będzie nas wspierała duchowo i jej super teściową,gorzej z mężem. blocked odpowiedział(a) o 11:29 Nie, ale to chyba dlatego, że nie poznałem jeszcze swojej potencjalnej teściowej. ; )PS: No i dzieci też nie mam, więc to też dlatego. : ) blocked odpowiedział(a) o 10:38 Moja teściowa często wtrąca się w to jak mam wychowywać z nią,mężem i córką na wymuszała na mnie jej nie kupię,bo jest za droga (kosztowała około 150 zł).Teściowa na mnie naskoczyła,że mam jej kupić-to jeszcze jej psuje mi córke i mam tego dość. blocked odpowiedział(a) o 12:35 Jestem nastolatką i wątpię, żeby moja przyszła teściowa się wtrącała. Mój chłopak ma wspaniałą matkę. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub

Niestety, zaczynamy się trochę z mężem oto kłócić bo on twierdzi, że moja rodzina wtrąca się w wychowanie naszych dzieci. Ale mnie to nie przeszkadza, rodzice się nimi zajmują prawie

Co zrobić, gdy teściowa wtrąca się w wychowanie dziecka?Twoja teściowa lub rodzice chcą “uchylić nieba” Twojemu dziecku, tym samym niszcząc to, co Wy, jako Rodzice, zbudowaliście do tej pory? Często próbują narzucić Wam swój sposób wychowania, z którym nie do końca się zgadzasz? Temat nieco drażliwy, jednak dla mnóstwa mam, które mnie obserwują, niezwykle aktualny!Czy Ty też zmagasz się z takimi sytuacjami, kiedy to dziadkowie często wiedzą wiele rzeczy “lepiej” w kwestii wychowania Twojego szkraba lub nie szanują zasad, które ustalasz z partnerem/ką? Jeśli tak, to koniecznie czytaj dalej! Z artykułu dowiesz się:Czy faktycznie jest tak, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania?O 3 historiach rodziców, takich jak Ty, którym udało się znaleźć złoty środek w sytuacji z teściami czy rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania?“Rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania” – znasz to powiedzenie? Zgadzasz się z nim?Z doświadczenia wiem, że są rodziny, którym takie zachowanie w zupełności odpowiada. Jednak są też tacy rodzicem, którym zależy, aby dziadkowie trzymali się pewnych zasad i szanowali decyzje rodziców co do tego, w jaki sposób wychowują pierwszy z brzegu: u babci można oglądać bajki zajadając czekoladę, a mama i tato nie pozwalają w domu na oglądanie elektroniki, a słodycze są tylko po co wtedy? Mama jest ta zła, a babcia dobra, tak? To dla Ciebie przykre, ale nie chcesz robić awantury. Jednak zazwyczaj jest tak, że to dobro dziecka jest ważniejsze, prawda? Wniosek? Dziadkowie mogą rozpieszczać – jak najbardziej! Jednak zwróćmy uwagę na to, żeby to rozpieszczanie nie było przekroczeniem granic i zasad, które Ty wprowadziłaś/eś jako rodzic. Jak znaleźć złoty środek? – 3 historie rodzicówWięc jak poradzić sobie z taką sytuacją, kiedy teściowa lub rodzice wtrącają się w wychowanie dziecka? Czy da się zrobić tak, żeby było dobrze dla wszystkich? Prawdopodobnie nie ucieszy Cię to, co teraz napiszę, ale nie ma jednego takiego rozwiązania, które sprawi, że wszyscy będą zadowoleni. ALE mam dla Ciebie trzy historie, które mogą być dla Ciebie inspiracją. Być może sytuacje, które przytoczę, będą podobne do Twojej. Opowiadam o nich w najnowszym odcinku z serii “Mam Chwilę”. Możesz zobaczyć go tutaj:Czy któraś z omówionych przeze mnie sytuacji brzmi znajomo? Dostrzegasz jakiekolwiek podobieństwa? Ja wiem, że takie sytuacje nie są proste… Wiem, że nie chcecie robić awantur i napiętej atmosfery… w końcu to Rodzina. Każdy chce żyć w zgodzie, spokoju i miłości. Jednak aby to było możliwe, ważne jest szanowanie granic i zasad każdej ze stron. Tu chodzi o dobro Waszego malucha. I Wasz wewnętrzny spokój. Może chcesz opowiedzieć o Waszych relacjach? Podpowiedzieć coś innym mamom? Podziel się swoimi przemyśleniami – gorąco Cię do tego zachęcam.
Rodzina jako ośrodek wychowania. Marta, która urodziła się 20 lat temu, jest wesołą cieszącą się życiem osóbką, lubianą przez innych. Zawsze wzbudzała w innych entuzjazm do życia i robiła włók siebie dużo szumu. Była dobrą uczennica w szkole średniej i to właśnie od szkoły średniej się wszystko zaczęło.
14 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 7879 Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 IP: 7 listopada 2011 14:48 | ID: 676533 Zakładam taki wątek z wielkiej potrzeby, podzielenia się z kimś oraz poradzenia w temacie. Jeśli jest ktoś kto również ma problem z rodzinką, która mówi: nie otwieraj okna bo wieje, albo na spacer za zimno, za często karmisz, źle to robisz zrób tak... To zrób tak to inaczej, tego wcale nie rób to zapraszam do dyskusji 7 listopada 2011 15:01 | ID: 676538 Albo pij bawarkę. Chyba każdy tak ma. Ja grzecznie ale stanowczo przekazałam moim bliskim, że wychowanie naszego dziecka jest naszą sprawą i że za "dobre" rady dziękujemy. 7 listopada 2011 15:03 | ID: 676540 Oj ja na to nie pozwalam:) Ani swojej rodzinie, ani rodzinie męża. Zresztą jestem wystarczająco nadopiekuńcza, zazwyczaj komentarze są inne: "Nie przesadzasz?" Kiedyś usłyszałam coś miłego: "Nadopiekuńczość jest wskazana do 3-go roku życia dziecka". Oczywiście mówimy o rodzicach. Jeśli mieszkasz z rodziną, to napewno nie da się tego uniknąć. Wytrwałości życzę:) 3 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:23 | ID: 676551 ja się staram nie pozwalać, jestem młodą mamą i staram się sluchać z każdej strony bo może coś mądrego usłyszę, ale niekiedy nawet mnie rozbrajają niektóre teksty, typu zamknij okno a ja chce akurat wywietrzyć, jak będę chciała coś ukisić to kupię sobie ogórki, a jakieś skuteczne sposoby, żeby grzecznie odpyskować, że tak powiem?? 7 listopada 2011 15:25 | ID: 676552 Za cienko ubierasz dziecko, za pozno wychodzisz z dzieckiem na spacer. Za wczesnie sie postraliscie o drugie dziecko. Dziecko 3 letnie powinno jesc jeszcze z butelki, i tak dalej mozna wymieniac, tak, tak znam to ale jendym uchem wpuszczac drugim wypuszczac, albo powiedziec po prostu to moje dziecko i jestem matka. Nie mowie, ze zlote rady sie nie przydaja, ale zlote rady a nie "madrosci zyciowe". 7 listopada 2011 15:27 | ID: 676556 Moze takie madre zdanie do osob ,ktore maja dzieci: "Ty juz mialas/miales swoj czas na wychowanie dzieci teraz moja pora", albo" To ja jestem matka i to moje dziecko."? Nie ma uniwersalnej zasady na tzw odczepienie slotych uwag rodziny:)...trzeba wypracowac uniwersalny srodek,tylko tak z wyczuciem. 6 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:31 | ID: 676565 tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) 7 listopada 2011 15:33 | ID: 676570 @ (2011-11-07 15:31:39)tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) tak tak ze wstążką tez mnie męczyli:) 7 listopada 2011 15:37 | ID: 676575 @ (2011-11-07 15:31:39)tak tak, tylko zaraz obraza majestatu:P a najsmieszniejsze jest to ze czesto maja jakies swoje przestarzałe metody, typu chociaż ubierania dziecka jak na syberie, albo szlag mnie trafia jak na rozkaz mam przypinać czerwoną wstążkę, jak ktoś w to wierzy niech przypina a ja nie wierze w takie pierdoły:) a wiec prosta metoda. Moje dziecko a niech inni mowia,robia co chca:) 9 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:38 | ID: 676576 nie wiem jak avatar wstawić, ratunku 10 bielinek_kapustnik Zarejestrowany: 08-04-2011 10:58. Posty: 1112 7 listopada 2011 15:43 | ID: 676585 Moi rodzice urodzili i wychowali 4 dzieci i mają ogromną wiedzę, z czego uwielbiam korzystać. Wiele razy swoim doświadczeniem wyratowali mnie z opresji. Natomiast teściowa, ona to ma teorie... Ale nie aferuję się z nią, bo to starsza kobieta, zresztą fajna :) To nie jej wina, że za jej czasów dzieci wychowywało się inaczej :) Pewnie nasze dzieci też będą się na forach wyśmiewać z naszych metod :) 7 listopada 2011 15:46 | ID: 676587 @ (2011-11-07 15:38:05)nie wiem jak avatar wstawić, ratunku Profil -> Moja prezentacja 12 @ Zarejestrowany: 06-11-2011 22:38. Posty: 128 7 listopada 2011 15:46 | ID: 676588 nie wyśmiewam się, tylko nap. mroże dla mojej małej moje mleko na później, a moj teść na to " tylko Ty mi dzieciaka nie zepsuj" moja babcia mroziła moje koleżanki mrożą a ja swoją małą otruję pewnie:) 7 listopada 2011 18:25 | ID: 676685 witaminkaa (2011-11-07 15:46:14) @ (2011-11-07 15:38:05)nie wiem jak avatar wstawić, ratunku Profil -> Moja prezentacja - EDYTUJ PROFIL Dobrze, że moja teściowa idzie z biegiem czasu:)) Współczuje rodzinki... 8 listopada 2011 05:20 | ID: 677096 Chyba kazdy przez to przechodził. Ja na poczatku sie denerwowałam i mowiłam, ze nie zycze sobie aby ktokolwiek sie wtracał, jak bede potrzebowała rady, sama zapytam. A i tak swoje było gadane. Jednym uchem wpuszac, drugim wypuszczac :) Teraz juz ten etap zakonczony, aczkolwiek " Nie za cienka kurtka na ta pogode" :)
Trzymaj się jednak mocno swojego zdania, i… potrenuj jego gładkie artykułowanie, np.: „Zależy mi na tym, abyśmy się dobrze zrozumiały. Ale teraz chcę rozwinąć skrzydła i pokazać, że jestem samodzielna”. Jeśli twoja mama źle zniesie twój „bunt”, to dlatego, że boi się, że stanie się niepotrzebna.
Niedziele, święta, urodziny, imieniny – to te momenty w ciągu roku, kiedy zbieramy się rodzinnie celebrując mniejsze i większe okazje. Zawsze przy tych okazjach dochodzi do starć międzypokoleniowych, o poglądy i zdania, o metody wychowawcze – bądź co bądź temat ponadczasowy. My, stosunkowo młode pokolenie rodziców, tych świeżo upieczonych ale nie przekraczających czterdziestki, żyjemy już o wiele inaczej niż nasi rodzice czy dziadkowie. Niegdyś rodziny zakładało się bardzo młodo, teraz jesteśmy głodnymi życia karierowiczami, którzy przed ustatkowaniem się, pragną rozwinąć skrzydła, poznać świat i się wyszaleć. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, bo my jako pierwsze pokolenia możemy sobie na to pozwolić. Podróże są właściwie w zasięgu ręki, a chcieć to móc, więc nic tylko wyciągać ręce i brać pełnymi garściami. I starszyzna rodzinna to często popiera, mówiąc: Młodzi są, niech korzystają. Bajka wręcz. Kiedy już w gnieździe pojawił się dzieć lub ich dwójka, nagle zaczyna się okazywać, że sprawy przybierają inny odwrót. Pisałam już kiedyś o tym, że tam gdzie pojawiają się dzieci, tam pojawia się milion ekspertów od wychowania. Rozmowy ze starszymi pokoleniami zaczynają się i ucinają na farmazonach: ja to na wychowaniu dzieci zęby zjadłem albo ja wiem lepiej, wychowałam dwójkę / trójkę dzieci. Próba sił Przedstawianie swojego zdania na wychowanie dziecka, nie zgadzanie się ze starszyzną często skutkuje oskarżeniami o brak szacunku do starszych. Więc ja się pytam: od kiedy posiadanie i wyrażanie odmiennego zdania stanowi brak szacunku? Odkąd pamiętam, mianem szacunku określane było kulturalne odnoszenie i zachowywanie się w stosunku do kogoś. Odmienność zdania nie ma z tym nic wspólnego. Niestety w percepcji starszych pokoleń szacunek często wiąże się z okazywaniem bezgranicznego posłuszeństwa. A więc skoro babcia, dziadek czy ciocia tak właśnie uważają, to tak powinno być. Ostatnio na ścieżce zawodowej spotkałam świeżo upieczonego tatę. Opowiedział mi dosłownie w kilku słowach o tym, że za kilka dni będą chrzcić swoją córeczkę. Ale nie chrzczą jej, bo czują taką potrzebę, nie, absolutnie. Robią to zmuszeni przez babcię, która uważa, że nie ochrzczenie jej wnuczki jest dla niej absolutną obrazą i brakiem szacunku. Babcia katoliczka, niestety narzuciła swoje zdanie rodzinie, a oni wystraszeni sytuacją i gniewem babci, zdecydowali się urządzić chrzciny. Dalej oczywiście z małego przyjęcia, zrobiła się gigantyczna impreza, z wiadomych powodów (przecież wszystkich trzeba zaprosić, bo co ludzie powiedzą). Czy to rzeczywiście brak szacunku ze strony młodych, czy może próba sił i podporządkowanie sobie młodego pokolenia? Oczywiście nigdy nie zarzucałam personalnie nikomu ze starszego pokolenia błędów wychowawczych, nie mnie to oceniać, zwłaszcza, gdy o tym jak wychowywali dzieci pojęcia nie mam, bo świadkiem naocznym nie byłam. Nie znaczy to jednak, że popieram metody, które osobiście głoszą oraz jakie próbują narzucać. Wychowywanie (bardziej) świadome Nasi rodzice czy dziadkowie zakładali rodziny mając często mniej niż 20 lat, a więc można powiedzieć, że sami byli wówczas jeszcze dziećmi. Nie zmienia to faktu, że są przekonani że byli wtedy już bardzo dorośli, nawet bardziej niż obecni trzydziestolatkowie, że oni wiedzą wszystko lepiej i więcej. Dziś moment założenia rodziny oscyluje w okół trzydziestki. Zostając rodzicami jesteśmy po pierwsze o wiele bardziej dojrzali oraz zrównoważeni emocjonalnie (nie kierują nami buzujące hormony wieku nastoletniego), mamy już określone poglądy i plany życiowe, od dawna obrane kierunki, często stabilizację finansową. To wszystko wpływa na to, że wychowując dzieci, o wiele łatwiej jest nam uczyć je świata i życia oraz zapewnić bezpieczeństwo. Naszym atutem jest niewątpliwie większy dostęp do wiedzy związanej z wychowywaniem dzieci, oraz chęć wejścia w jej posiadanie. Chłoniemy ją zewsząd. My zwyczajnie jej potrzebujemy. Coraz rzadziej opieramy się na społecznych dowodach słuszności – zamiast obserwować otocznie, wolimy sięgnąć po opinię specjalisty. Nie interesuje nas podejście będzie jak będzie. To właśnie świadczy o znacznie dojrzalszym podejściu tego pokolenia. W dzisiejszej rzeczywistości bardzo dużą wagę przykłada się do rozmawiania z dzieckiem. Często, dużo i o wszystkim. To podstawa wychowywania, bo dzięki więzi, która budujemy w relacji z dzieckiem, zdecydowanie łatwiej przekazywać swoje oczekiwania czy stawiać granice, które stanowią podstawy odpowiedzialnego wychowywania. Komunikowanie tylko haseł nie wolno, nie można, zostaw, nie ruszaj, nie! – nie stanowią wychowywania, a tresowanie. Dziecko wymaga tłumaczenia i uczenia świata, a nie tylko nakazów i zakazów, bo to szybka droga do stracenia kontaktu. Wychowanie twardą ręką Niegdyś wychowanie ograniczało się do utrzymywania większej lub mniejsze dyscypliny. W czasach naszych dziadków i rodziców służył do tego skórzany pas lub twarda ręka. Niestety. Przemoc w wychowywaniu dziecka była na porządku dziennym, co teraz już jest nie do pomyślenia. A co ze stosowaniem klapsów i prawa dziecka do nietykalności cielesnej? Jeden powie, że to jeszcze nie przemoc, a niewinna forma upomnienia, inny że jest to niedopuszczalne. Moje stanowisko w tej sprawie jest bardzo sztywne – jestem absolutnym przeciwnikiem dyscyplinowania dziecka poprzez używanie siły. Chcesz bić? Zmierz się z kimś równym sobie. Co więcej uważam, że jeśli podniesiesz rękę na dziecko, to już przegrałeś bycie rodzicem, nie cofniesz tego. To już na zawsze zostanie w Waszej pamięci. I Twojej, i dziecka. Nie ma co się łudzić że dziecko zapomni, bo takich rzeczy się nie zapomina. Rodzicielstwo to sztuka cierpliwości, którą trenujesz latami. Wychowywanie dziecka to trudna sztuka. Ważne, aby być świadomym, że wszelkie podejmowane przez rodziców decyzje w mniejszym lub większym stopniu wpłyną na kształtowanie się charakterów oraz wspomnień z dzieciństwa. Dlatego wychowywać należy świadomie, mądrze oraz zgodnie ze sobą i dzieckiem, a nie zgodnie z oczekiwaniami innych.
Sprawdzone podręczniki do WDŻ. Pomocą – przede wszystkim dla ucznia – w realizacji zajęć wychowanie do życia w rodzinie są merytoryczne, rzetelne i pokazujące pozytywne wzorce podręczniki. Godną polecenia jest seria Wędrując ku dorosłości, wydana przez krakowskie wydawnictwo RUBIKON, specjalizujące się w profilaktyce
Informujemy, że Tablice na serwisie wyświetlane są w wersji ustatecznionej. Ustatecznienie Tablic oznacza brak możliwości logowania oraz dodawania nowych postów i wątków. Jeżeli chcesz usunąć wpis z Tablicy, prosimy o kontakt z Działem Obsługi Klienta: bok@ Kobieta - gorące dyskusje › Dziecko › Rodzice Radzą Odpowiedzi 13 Użytkownik , 7 kwi 11 17:23 A jakie są nagrody za dobre odpowiedzi? Użytkownik , 7 kwi 11 17:25 ja mysle , ze jesli chodzi o male dzieci no powiedzmy do trzech lat to nawet nie mozna mowic o zlym , czy dobrym wychowaniu. przeciez to dopiero poczatek staran o to zeby dziecko w przyszlosci bylo dobrze wychowane. Kazdy kto ma dzieci wie, ze roznie sie zachowuja i ze jedno zwrocenie uwagi nie spowoduje ze wiecej sie tak nie zachowaja. Wychowanie dziecka to dluga i ciezka praca. Użytkownik , 7 kwi 11 17:40 jesi czterolatek przeklina jak szewc, pluje po katach, a na matke mowi ci..... znam taki przypadek. to nie oznaka nieokielznanego charakteru tylko zwykle nasladowanie, czegos co widzi na co dzien. Użytkownik , 7 kwi 11 17:47 nienawidze jak dziecko wymusza placzem byle czego drzác sie na caly wtedy mama zabiera starszemu bratu i da mlodszemu bo przecierz on jest malutki,na zakupach zuca sie na ziemie bo jak mama mu niekupi to bedzie zle,nie nie tego nienawidze to moim zdaniem jest zle wychowanie ja bym takie dziecko nauczykla umia sie zachowac i przechodzic obojetnie kolo zabawki ale powiecmy ze kazda mama jest inna pa Użytkownik , 7 kwi 11 18:02 myslę że buziak...zgadłam? co dostanę? ue?to tu są quizzy z nagrodami że tak pytasz o nagrody? Użytkownik , 7 kwi 11 21:33 Moje ma czegoś takiego jak złe wychowanie. Dzieci biorą przykład z dorosłych. Obserwują na codzień nie tylko zachowanie rodziców, ale również innych osób. Są doskonałymi dajmy na to dziecko słyszy, że rodzice powiedzą brzydkie słowo, to należy się spodziewać, że w niedługim czasie z ust dziecka też takie słówko usłyszymy. Czy wtedy należy mówić o złym wychowaniu?Dorośli często rozmawiają przy dzieciach o sprawach innych osób. Mowią , ta osoba jest głupia, beznadziejna. Wydaje się, że dziecko nie słyszy, a pociecha za chwilę powtarza to samo. Czy to jest złe wychowanie?Albo płacz podczas zakupów. Dziecko widzi, że rodzice robią zakupy, wkładają do kosza to czy owo. Nie ma się co dziwić dziecku, że i ono chce włożyć pewne produkty. Dla nas niepotrzebne, dla dziecka najważniejsze. Tym bardziej, że te cholerne reklamy robią wodę z mózgu. Sikające lalki, pieski i kotki interaktywne. Albo chomiczki zu zu petz. Płacz jak rodzic nie zabawek albo nie dzielenie się nimi też nie świadczy o złym wychowaniu. Zwyczajnie dzieci bronią swojego terytorium. Tak jak zależy od relacji rodzinnych. Czy rodzice są spokojni, jednomyślni w wychowaniu. Czy babcia jedna albo druga się nie wtrąca. Bo jak babcia powie w obecności dziecka tak, a rodzice nie to wiadomo, że dziecko będzie chciało takową sytuacje wykorzystać. Złe wychowanie? Nie... Raczej małe czynników można by wymieniać setki. Można przytaczać najróżniejsze moje zdanie jest takie- Jaki dorosły, takie Użytkownik , 7 kwi 11 21:52 Mnie się wydaje, że tutaj trzeba rozróżnić obiektywne złe zachowanie od karania, dezaprobaty za mianowicie-dziecko bije, krzyczy, przeklina etc-obiektywnie JEST to nieodpowiednie, złe zachowanie. Jednak nie jest to "złe" zachowanie w sensie, takie, za które trzeba karać czy osądzać-ponieważ dziecko jeszcze nie wie, nie rozumie, że to jest "złe" czy społecznie więc przez Ciebie zachowania są wg mnie złe, ale nie można mieć pretensji do małego dziecka, że kopiuje czyjeś zachowanie czy bada granice i nazywać je złym wiem, czy udało mi się zrozumiale się wysłowić;) Użytkownik , 7 kwi 11 23:00 Przepraszam za wypowiedź nie do końca w temacie, przeczytałam "zachowanie" zamiast "wychowanie". Użytkownik , 7 kwi 11 23:08 Dla mnie złe zachowanie a złe wychowanie to dwa rózne światy... złe zachowania wlasnie nie koniecznie świadczą o złym że o złym wychowaniu możemy mówić w "starszym" wieku dziecka... w wieku kiedy samo potrafi pojąć co dobre a co złe i wtedy kiedy mimo wszystko wybiera to złe... a złe wychowanie to zazwyczaj zle nawyki 2 latek pokaże język jest to złe zachowanie ale jesli zrobi to 6 latek to juz będzie dla mnie złym mniej jednak też nie zawsze...Inny przykład:Jeśli 2 latek nazwie mnie idiotką zapewne usłyszał to (słowo) np. w domu i z odrobiną chęci szybko się go tego oduczy - nazwiemy to zlym zachowaniem ale jesli 6 latek zrobi to samo - jest już źle wychowany. Wszystko sprowadza się do wieku i przyzwolenia rodziców. Użytkownik , 7 kwi 11 23:28 To naprawdę zależy od wieku dziecka. Małe dziecko jest to pojęcie dośc względne-bo dla jednych i drugich może oznaczac inny wychowanie-cóż tu każdy ma swoje poglądy. Nie uważam za źle wychowane dziecko, które np chce się bawic i bawi się biegając i wdrażając w życie swoje pomysły-niech będą naprawdę zaskakujące-ale po zwróceniu mu uwagi raz lub drugi zachowuje się odpowiednio lub mówi ciszej by nie przeszkadzac- natomiast dziecko które biega i krzyczy pomimo uwag dorosłych i bije i pluje już tak. Użytkownik , 8 kwi 11 06:15 Zrobiłaś to Użytkownik , 8 kwi 11 14:39 podobnie jak moi poprzednicy,że w przypadku małych dzieci trudno mówić o złym wychowaniu. To jeszcze za wczesnie na takie stwierdzenie. Można zauwazyć juz pierwsze oznaki błędów wychowawczych popełnianych przez rodziców,ale zanim dziecko całkiem dorośnie i jego postepowanie oraz zachowanie bedzie już świadome skłaniałabym sie bardziej w stronę okreslenia "złego zachowania" oznacza złe zachowanie według mnie? W przypadku małych dzieci mam sporą tolerancję na ich "wybryki". Dziecko również może mieć gorsze dni, gorzej się czuć czy po prostu mieć nadmiar energii do rozładowania. Traktuję to jako chwilowe wybryki i nie robię z tego zagadnienia. Nie jest dla mnie złym wychowaniem sytuacja w której np. jedno dziecko zaczepia drugie, sypnie w niego piaskiem czy nawet uderzy. Dzieci robia takie rzeczy nieświadomie, pod wpływem emocji. Rola nasza, jako rodziców i opiekunów to zwrócić takiemu dziecku uwagę,że źle się zachowuje im że nalezy to drugie dziecko jednak widze dzieci bijace czy plujące na dorosłych, rzucające się na podłogę z wrzaskiem przy każdej próbie odmowy z ich strony i nie zwracajace uwagi na jakiekolwiek próby tłumaczenia,że źle postepuje to już według mnie nie jest ok. Tutaj widzę już błędy wychowawcze,które kiedys w przyszłości mogą przerodzić się w cos bardziej to tylko dzieci-my dorosli musimy wskazywac im własciwy sposób postepowania, uczyć jak należy się zachowywać,co i kiedy wolno,a czego absolutnie nie. Być wymagającym,ale i wyrozumiałym przyjacielem,który dobrze i madrze wychowuje. Użytkownik , 8 kwi 11 16:07 Myślę ze u małych dzieci nie można powiedzieć że jest źle wychowane raczej źle miałam koleżankę która dawała 3 latniemu chłopcu do zabawy garnki,łyżki i tym dnia przyszła do mnie z dzieckiem ,mały skakał po fotelach na co zwróciłam uwagę matce,przeniosłyśmy się do kuchni a wtedy mały zażyczył sobie garnki do że powinnam mu dać to będziemy miały ja nie miałam takiego samego zdania i szybko pożegnałam znajomą i powiedziałam że następnym razem ma przyjść bez dziecka,bo moim zdaniem to dziecko było źle syn jak był mały i byliśmy z wizytą to grzecznie siedział na jednym zaczynał się nudzić to po prostu wychodziliśmy.
Zamiast irytować się na ruchliwe dziecko, zabierzmy je po prostu na dwór i koniecznie je doceńmy, gdy grzecznie przeczeka w sklepowej kolejce. Wychowanie dziecka bez ojca Samotne wychowywanie dziecka tylko przez jednego rodzica to sytuacja nierzadka – w większości przypadków ten ciężar spada na ramiona mamy.

Jest to zachowanie społeczne. Jak łatwo sobie wyobrazić, te zachowania mogą mieć znaczący wpływ na innych członków rodziny. Dzieci mają wpływ na rodziców i tak samo rodzice mają wpływ na swoje dzieci. Jeśli chodzi o wychowanie, atmosfera rodzinna może wpływać na ich samodzielność, zobowiązania, motywację, osiągnięcia w

Cześć, pisze tu bo muszę się komuś wygadać. Otóż matka mojego męża wtrąca się w wychowanie naszego syna. Za dwa tygodnie syn skończy 6 miesięcy, a ona za każdym razem mówi, ze
m9FJc.
  • 9159yj7nhl.pages.dev/85
  • 9159yj7nhl.pages.dev/9
  • 9159yj7nhl.pages.dev/25
  • 9159yj7nhl.pages.dev/48
  • 9159yj7nhl.pages.dev/83
  • 9159yj7nhl.pages.dev/63
  • 9159yj7nhl.pages.dev/14
  • 9159yj7nhl.pages.dev/6
  • rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka